Jak zabezpieczyliśmy sieć sklepów detalicznych po incydencie włamania: system alarmowy klasy 2 zgodny z normą PN-EN 50131, monitoring licencjonowanej agencji ochrony i jedna aplikacja do zarządzania wszystkimi obiektami.
Klient prowadzi sieć kilku sklepów detalicznych w Warszawie i okolicach, w branży o relatywnie wysokiej wartości towaru jednostkowego. Każdy sklep zatrudnia kilku pracowników w systemie dwuzmianowym, z obsługą klienta w godzinach 9:00–21:00. Pomieszczenia to sala sprzedaży, zaplecze z magazynem podręcznym, biuro kierownika i socjal.
Z prośbą o kompleksową modernizację zabezpieczeń klient zwrócił się do nas po incydencie włamania w jednym z punktów. Stary system, instalowany jeszcze przez poprzedniego najemcę, miał ponad piętnaście lat, nie obejmował wszystkich stref, a sygnał alarmowy w ogóle nie trafiał do agencji ochrony.
Po incydencie ubezpieczyciel uzależnił kontynuację polisy od wymiany systemu na klasę odpowiadającą wartości chronionego mienia. Wymagał systemu klasy 2 zgodnego z normą PN-EN 50131, czyli średniego poziomu ochrony przewidzianego dla obiektów o podwyższonym ryzyku, wraz z obowiązkowym monitorowaniem przez licencjonowaną agencję ochrony i gwarantowanym czasem reakcji.
Audyt wszystkich obiektów ujawnił, że każdy sklep dostawał ochronę montowaną przez inną firmę w innym roku. Czujki nie pokrywały wszystkich stref, centrale były przestarzałe, a właściciel nie miał żadnego wspólnego punktu kontroli nad stanem sieci sklepów. Klient zdecydował o ujednoliceniu rozwiązania we wszystkich punktach naraz.
Każdy obiekt dostał indywidualną analizę ryzyka uwzględniającą lokalizację, strukturę architektoniczną, wartość towaru i historię incydentów. Na tej podstawie powstała osobna specyfikacja dla każdego sklepu. Standardowy zestaw czujek dla pojedynczego punktu obejmował:
W każdym obiekcie zaplanowaliśmy też przyciski napadowe pod ladą kasową, przy biurku kierownika i w zapleczu. Naciśnięcie takiego przycisku generuje cichy alarm trafiający wprost do agencji ochrony, bez uruchamiania sygnalizatorów — to istotny mechanizm w sytuacji napadowej. Powiadomienia idą redundantnie kilkoma kanałami: do dyspozytorni agencji, na aplikację mobilną właściciela i na zapasowy numer kierownika obiektu.
Wymianę w każdym działającym sklepie zaplanowaliśmy tak, by nie zatrzymywać sprzedaży. Prace prowadziliśmy porankami, gdy ruch jest najmniejszy, a stary system zostawał aktywny do chwili uruchomienia nowego — w żadnym obiekcie nie wystąpił okres bez ochrony. Część czujek komunikuje się bezprzewodowo, co uprościło montaż w wykończonych wnętrzach; tam, gdzie wymagała tego norma, poprowadziliśmy okablowanie kategorii alarmowej.
W każdym systemie skonfigurowaliśmy strefy odpowiadające funkcjom obiektu: „cały obiekt” na czas zamknięcia, „obiekt w godzinach pracy” (aktywne kontaktrony i czujki witryn, wyłączone PIR w sali sprzedaży), „tylko zaplecze” oraz zawsze aktywną strefę przycisków napadowych. Każdy pracownik dostał indywidualny kod, co pozwala rozliczyć, kto i kiedy uzbroił lub rozbroił system. Centrale zintegrowaliśmy z monitoringiem licencjonowanej agencji ochrony — czas dojazdu patrolu interwencyjnego to zgodnie z umową do 15 minut. Całość spięliśmy z systemem alarmowym zarządzanym z aplikacji mobilnej właściciela.
Najbardziej bezpośrednim efektem była akceptacja systemu przez ubezpieczyciela i kontynuacja polisy na korzystnych warunkach — wymierna korzyść ekonomiczna wykraczająca poza samo bezpieczeństwo. W ciągu pierwszych miesięcy system kilkukrotnie wykrył sytuacje, które wcześniej pozostałyby niezauważone: nocna próba włamania, przerwana po pojawieniu się patrolu, oraz czujka zalania, która ograniczyła straty po pęknięciu instalacji.
Niespodziewanym efektem okazała się poprawa dyscypliny pracowników — indywidualne kody i pełny rejestr zdarzeń sprawiły, że procedury otwarcia i zamknięcia sklepu są traktowane poważniej. Właściciel zyskał zaś jedno centrum kontroli: aplikacja mobilna pokazuje stan każdego obiektu w czasie rzeczywistym. Zobacz też naszą pełną ofertę systemów alarmowych oraz usługi w Warszawie.
Koszt zależy od klasy systemu wymaganej przez ubezpieczyciela, liczby czujek, powierzchni obiektu i zakresu monitorowania przez agencję ochrony. Wycenę przygotowujemy po audycie i analizie ryzyka, w których wyznaczamy strefy i dobieramy czujki do specyfiki obiektu. Konsultacja z ubezpieczycielem przed projektem pozwala uniknąć zarówno nadmiarowego wydatku, jak i systemu niespełniającego wymogów polisy.
To średni poziom ochrony przewidziany normą PN-EN 50131 dla obiektów o podwyższonym ryzyku, takich jak sklepy z towarem o wymiernej wartości. Norma określa konkretne parametry centrali, czujek i sygnalizatorów oraz zwykle wymaga monitorowania przez licencjonowaną agencję ochrony. Ubezpieczyciele często uzależniają wysokość składki lub samą możliwość ubezpieczenia od spełnienia tej klasy.
System generujący wyłącznie głośny dźwięk w obiekcie ma ograniczoną wartość — sygnał słyszą głównie sąsiedzi, którzy nie wiedzą, jak zareagować. Dopiero podłączenie do dyspozytorni agencji z procedurą interwencji (telefon do kierownika, wysyłka patrolu, w razie potrzeby powiadomienie policji) nadaje systemowi rzeczywistą funkcję ochronną. Dla obiektów klasy 2 monitorowanie jest zwykle wymogiem ubezpieczyciela.
Tak. System alarmowy integruje się z monitoringiem CCTV, kontrolą dostępu i systemem przeciwpożarowym. Powiadomienia mogą trafiać równolegle kilkoma kanałami — do agencji ochrony, na aplikację mobilną właściciela i na numer kierownika obiektu — co w praktyce eliminuje ryzyko, że alarm nie zostanie zauważony.
Zgłoszenie rozwiązane tego samego dnia w naszej siedzibie w Warszawie. Duży plus za jasne tłumaczenie, co było przyczyną problemu.
Zamów bezpłatny audyt. Przeprowadzimy analizę ryzyka i zaproponujemy system dopasowany do klasy Twojego obiektu i wymagań polisy. Bez zobowiązań.